Strona główna » Bez kategorii » Przerażające projekty.

Przerażające projekty.

asasMieszkam na Zarzewie, to moja mała lokalna ojczyzna. Zarzew jest częścią dzielnicy Widzew, na której to dzielnicy od dwóch lat prawie całe pieniądze z BO trafiały do jednego osiedla, ze względu na ówcześnie niesprawiedliwe regulacje sposobu głosowania.

Dodatkowo parę lat temu sito selekcji urzędniczej przeszedł bzdurny i finansowo nieuzasadniony projekt bezpłatnego Internetu w parkach – obecnie szczęśliwie dogorywający.

Te dwie sprawy przekonały mnie, że regulamin BO na początku swojej drogi był dziurawy jak ser szwajcarski. Wszyscy z tego korzystali i nikt zdawał się nie przyjmować do wiadomości problemów. Bo jeśli darmowy Internet w parkach, to czemu nie inne darmowe rzeczy? Tak powstała w zeszłym roku darmowa tramwajowa linia nr 3 oraz w związku z nią przerażenie w oczach niektórych urzędników miejskich (więcej o projekcie tutaj: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3879165,budzet-obywatelski-lodzi-2016-jest-630-wnioskow-w-tym-jeden-o-darmowa-linie-tramwajowa,id,t.html ).

Opór jaki wtedy napotkałem był ogromny. Cała machina urzędnicza została zaprzęgnięta nie po to, by projekt zmienić tak, by ewentualnie był formalnie zgodny z prawem (jeśli ktoś uważał, że pierwotnie nie był), tylko by udowodnić, że projekt jest niewykonalny, niepotrzebny i niezgody z prawem. Przeciwko nieprofesjonalnemu wnioskodawcy, zwykłemu mieszkańcowi Łodzi, została zaprzęgnięta cała machina urzędnicza, w tym opinii prawnych wykazujących jak bardzo się nie da, nie wolno i nie potrzeba. Jeden z urzędników zaczął wręcz swoja informację od tego że projekt w jego opinii jest niepotrzebny (można dokopać się do nagrań). A przecież nie tak miał wyglądać Budżet Obywatelski. Nie urzędnicy mieli oceniać zasadność projektów – tylko mieszkańcy w demokratycznym głosowaniu.

W tym roku postanowiłem więc nie robić żadnych kontrowersyjnych skomplikowanych projektów, tylko zgłosić do Budżetu Obywatelskiego… mini referenda. Otóż zgłosiłem pare projektów, które są kwintesencją Budżetu Obywtelskiego. Polegają na „zapytajmy Łodzian co sądzą o” . Te ogólno miejskie projekty to:

L0150: STOP tworzeniu stref „tempo 30″ i obniżaniu dozwolonych prędkości dla aut! Badanie opinii Łodzian.

L0284: STOP budowie ścieżek rowerowych, które ograniczają szerokość jezdni!

L0285: CHCEMY możliwości negatywnego głosowania na projekty Budżetu Obywatelskiego!

i pośrednio L0013: Precz z obcym i brzydkim „WOONERFEM”, niech żyje np. „ZACISZE” – organizacja konkursu na nową nazwę.

W ramach BO nie można nakazać np. radnym żeby wprowadzali lub nie strefy tempo 30. Ale można spytać Łodzian co o tym myślą. I te projekty właśnie to robią. Są kwintesencją założeń BO. I kwintesencją konsultacyjnej polityki miasta.

Polegają na zakupieniu usługi profesjonalnego badania opinii publicznej za ok. 20.000 zł w każdym projekcie. Wyniki powinny dać do myślenia władzom. To i tylko to. W dodatku przecież nie wiemy jakie te wyniki będą!

Ale proszę zgadnąć jaka była reakcja urzędników na te projekty. Przerażenie. I znowu próba ich „uwalenia” – za wszelką cenę.

Negatywne opinie w karcie analizy były podparte argumentami takimi jak np. niegospodarność. Badanie opinii publicznej jest niegospodarne… dobrze, że radni z Komisji oceniającej rekomendacje urzędnicze stanęli na wysokości zadania, bo skoro urzędnik (pracownik UMŁ) uważa badanie opinii publicznej za niegospodarne, a UMŁ na co dzień je zleca, to moglibyśmy mieć pewien problem… Argument, że reprezentatywne badanie będzie niereprezentatywne, bo łodzian jest bardzo dużo, a próba miała być „tylko 1500” już przemilczę.

Ale troje radnych, przedstawiciele wszystkich trzech opcji w łódzkiej Radzie Miejskiej (a co zareklamuję ich, zachowali się porządnie: w kolejności alfabetycznej: radny Głowacki [PiS], radna Moskwa-Wodnicka [SLD], radna Niziołek-Janiak [PO]), powiedzieli zgodnie: nie ma powodów formalnych do odrzucenia zadań, a nawet ciekawie byłoby poznać co sądzą o tych sprawach mieszkańcy Łodzi. W dodatku nie jest powiedziane, że projekty przejdą w głosowaniu BO, ani nikt nie zna wyniku ewentualnego badania. Ja już nawet nie miałem po co bronić swoich projektów. Zostały obronione. Obroniona została także idea BO – poznawać opinię Łodzian – niezależnie od tego jaka by ona nie była.

Swoją drogą zupełnie nie rozumiem, czemu miasto, organizując głosowanie projektów BO, nigdy nie skorzystało z nadarzającej się okazji i nie zadało Łodzianom kilku bieżąco ważny w ocenie miasta pytań, praktycznie bezpłatnie – po prostu na kartach do głosowania ? Jak dla mnie – stracona okazja.

Podsumowując – moje projekty to początek drogi. Chcemy stref „tempo 30”? Chcemy rozbudowywania ścieżek rowerowych kosztem pasów drogowych? Ja osobiście – nie. Chcemy możliwości głosowania negatywnego w BO? Ja chcę. Ale każdy może mieć inną opinię w tych kwestiach. Dobrze by jednak było, żebyśmy wreszcie w mieście o tym porozmawiali, bo póki co mam wrażenie, że obudzę się pewnego pięknego dnia z ograniczeniem 30 km/h na jednopasmowych Piłsudskiego i Al.Włokniarzy (z dwoma pasami rowerowymi).

A już za rok kolejne przerażające projekty… chyba, że urzędnicy wreszcie docenią, że mieszkańcy naprawdę robią dokładnie to, do czego zachęca miasto – zgłaszają to co uważają za potrzebne, a nie to, co uważają za potrzebne urzędnicy.

Ps. Jestem pewny że moje projekty połączą tak „samochodziarzy” jak i „rowerzystów” – w końcu wypowiedzieć będzie się mógł każdy.

Jakub Hubert

Komentarze

Komentarze